Jestem na wakacjach w Hiszpanii. W wiosce(czyli Los Valientes) nie ma za dużo propozycji do zajęcia się. Komputer bez przerwy się zawiesza i nie da się czegokolwiek zrobić. W Skypie coś się zacięło i nie mogę gadać z koleżanką. Nawet moje hiszpańskie przyjaciółki jakoś się nie pokazują. Bloga Kasi Tusk czytam na biężąco, ale to nie wystaMoja jedyna szansa to: basen, książki i pisanie bloga. A w końcu nie da się robić tego w kółko, nie? Ech, i jeszcze te dzieci muszą tak bez przerwy płakać-to się staje nie do wytrzymania! Nie mogę się już doczekać powrotu do Polski...